Kim jest Sambor Wrona?
Dla żołnierzy – wielkim jak tur zaciężnym, który za dobrze zna wojnę.
Dla tych, którzy walczyli obok niego – człowiekiem niezwykle trudnym do zabicia.
Dla samego Sambora – kimś, kto od bardzo dawna stara się żyć tak, by nikt nie zaczął zadawać właściwych pytań.
Ma ponad dwa metry wzrostu, ogromną siłę i doświadczenie, którego nie sposób pogodzić z jego wyglądem. Potrafi walczyć mieczem, przeżyć tam, gdzie inni giną, i widzieć w ciemności odrobinę więcej, niż powinien.
Bo Sambor Wrona nie jest człowiekiem.
Jest Żmijem.
W 1497 roku zaciąga się do armii Jana Olbrachta ruszającej na Mołdawię. Nie szuka sławy ani stanowiska. Chce żołdu, miejsca w szeregu i tysięcy ludzi wokół siebie, wśród których łatwo pozostać niezauważonym.
Wojna szybko jednak przestaje być prostym sposobem na zarobek.
Wieliczka, Suczawa, bukowińskie lasy i odwrót polskiej armii prowadzą Sambora coraz dalej od życia, które przez lata sobie układał. Na jego drodze pojawiają się nie tylko ludzie. Stare stworzenia, o których mówi się przy wiejskich piecach i nocnych ogniskach, okazują się znacznie bardziej rzeczywiste, niż chciałby przyznać niejeden duchowny.
Sambor zna ten świat lepiej niż większość.
Problem w tym, że ten świat również zaczyna rozpoznawać jego.
A kiedy wojna zagrozi ludziom, których nieopatrznie zaczął uważać za swoich, Wrona będzie musiał zdecydować, ile ze swojej prawdziwej natury może wypuścić na wolność.
Bo Żmij może uratować człowieka.
Pytanie tylko, czy później będzie chciał się zatrzymać.